TIRA,MI,SU!

To, że TIRAMISU (tłumaczenie dosłowne – ‚podnieś mnie’) to klasyka włoskiej kuchni, wszyscy wiemy. Za stolicę uważa się Wenecję, skąd pochodzi ser mascarpone, ale także Treviso, Sienę i Florencję. Każde z tych miast ma własny przepis na jego wykonanie, wszystkie również ewaluują. Ja szczerze mówiąc nie zgłębiłam informacji, skąd mam ten który wykorzystuję, ale zrobię to! Tymczasem, szkoda chwil, biegnijcie do sklepu i do dzieła! Oto przepis:

SKŁADNIKI

  • 350 ml mocnej kawy – espresso
  • 4 żółtka i 2 białka
  • 30 ml likieru amaretto
  • 80 g cukru pudru
  • 500 g sera mascarpone
  • 300 g podłużnych biszkoptów
  • 2 łyżki czarnego kakao

WYKONANIE

  • Zaparzyć kawę i ostudzić ją. Jajka włożyć do zlewu i przelać gorącą wodą. Oddzielić żółtka od białek. Żółtka ubić z połową ilości cukru pudru na puszysty i jasny krem (ok. 5 minut) – najlepiej początkowo ubijać na parze (czyli w metalowej misce zawieszonej na garnku z parującą wodą), a kiedy żółtka będą już ciepłe, odstawić z pary i kontynuować ubijanie.
  • Następnie stopniowo dodawać likier cały czas ubijając (!) Teraz dodawać porcjami (po 3 łyżki) sera mascarpone, ale już w mniejszych odstępach czasu, dalej ubijając, aż krem będzie gęsty i jednolity.
  • W oddzielnej misce ubić białka z dodatkiem szczypty soli na sztywną pianę, następnie stopniowo dodawać resztę cukru pudru i ubijać aż piana będzie gęsta i błyszcząca. Połączyć z kremem z żółtek i mascarpone delikatnie mieszając łyżką.
  • Połowę biszkoptów na chwilę zanurzać w kawie i układać w prostokątnym naczyniu np. żaroodpornym lub w pojedynczych naczyniach. Oprószyć warstwą kakao. Wyłożyć połowę kremu i przykryć kolejną warstwą nasączonych biszkoptów (należy uważać, aby nie nasiąknęły za bardzo). Znów oprószyć kakao. Posmarować resztą kremu, posypać kakao i wstawić do lodówki na minimum 3 godziny lub najlepiej na całą noc.